Poniedziałek, 6 Wrzesień 2010
Email
Dodaj do ulubionych!
RSS
  • English (United Kingdom)
Wiadomości
Raport rynku online Europy Środkowej i Wschodniej PDF Drukuj Email
Wpisany przez krajewmac   
piątek, 15 stycznia 2010 13:49

logo_gemius Gemius SA we współpracy z IAB, przygotował raport “Do you CEE? Interactive Overview of Central and Eastern Europe Markets 2009″. Stanowi on kompendium wiedzy o sytuacji rynku online dla wszystkich zainteresowanych regionem Europy Środkowej i Wschodniej.


Raport oparto na wynikach flagowych badań firmy Gemius, w tym głównie badań gemiusAudience oraz gemiusTraffic. W ten sposób uzyskano aktualny obraz internetu na trzynastu rynkach regionu CEE (ang. Central and Eastern Europe) – Bułgarii, Chorwacji, Czech, Estonii, Węgier, Łotwy, Litwy, Polski, Rumunii, Rosji, Słowacji, Słowenii i Ukrainy.

 

Celem ujednolicenia zawartych w nim informacji, raport został podzielony na następujące części: ogólną analizę sytuacji internetu w Europie Środkowo-Wschodniej, opisy poszczególnych rynków, jak również wykaz organizacji branżowych działających w opisywanych krajach oraz opinie ekspertów z tych rynków na temat zmian, potrzeb i oczekiwań użytkowników sieci, najnowszych trendów oraz barier w rozwoju rynku online w poszczególnych krajach.


W pierwszej części raportu znajduje się porównanie krajów regionu CEE ze względu na poziom penetracji internetu, wydatki na reklamę w sieci  oraz dostęp do szerokopasmowego internetu. Jak wykazano, najwyższym stopniem penetracji internetu charakteryzuje się Estonia, gdzie internauci stanowią około 68 proc. społeczeństwa powyżej 15 roku życia. Na kolejnych miejscach znalazły się Czechy i Łotwa. Polska z wynikiem ponad 40 proc. plasuje się dopiero na dziewiątym miejscu wyprzedzając takie kraje, jak Chorwacja, Rumunia, Rosja i Ukraina. Krajem z największą w regionie CEE liczbą użytkowników sieci jest Rosja, natomiast państwo o największym procentowym wzroście liczby internautów w ciągu ostatnich trzech lat to Ukraina.


Druga część raportu została poświęcona kompleksowym, trzyczęściowym analizom poszczególnych rynków. Pierwszym elementem każdej z analiz jest opis głównych graczy obecnych na danym rynku, czyli witryn, portali, serwisów informacyjnych oraz serwisów społecznościowych. Dane o najpopularniejszych z nich uzyskano dzięki badaniu gemiusAudience. W dalszej części analizy każdego z państw regionu pokazano obraz internetu od strony jego użytkowników – ich profil społeczno-demograficzny oraz aktywność w sieci.

 

Trzecią część analiz stanowią dane dotyczące narzędzi, jakimi posługują się internauci na danym rynku w trakcie surfowania w sieci. Rankingi najpopularniejszych przeglądarek, systemów operacyjnych, wyszukiwarek oraz rozdzielczości ekranów monitorów pozyskano z badania gemiusTraffic.


Ostatnie, końcowe części raportu zawierają wyszczególnienie organizacji branżowych prowadzących działalność w opisanych we wcześniejszej części krajach oraz wypowiedzi ekspertów z tych rynków. Komentarze przedstawicieli takich podmiotów z branży internetowej jak m.in. Nasza-Klasa, Ipsos Media, Google czy Ad.Net dopełniają obraz internetu w regionie CEE w 2009 roku, jak i pokazują zmiany i trendy, jakich możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości.


Wspólne dzieło IAB i Gemius, raport “Do you CEE? Interactive Overview of Central and Eastern Europe Markets 2009″, można pobrać ze strony trzeciej edycji konferencji dotyczącej internetu w krajach Europy Środkowej i Wschodniej – Internet CEE – www.internetcee.com

 

 

 

Źródło: e-biznes.pl

Dodaj do:

Deli.cio.us Deli.cio.us    Digg Digg    reddit reddit    Facebook Facebook    Wykop Wykop    Gwar
 
Forma "Akceptacji" e-faktury PDF Drukuj Email
Wpisany przez krajewmac   
piątek, 15 stycznia 2010 12:27
Akceptacja to zgodnie z rozporządzeniem zgoda odbiorcy faktur na ich wystawianie i przesyłanie w formie elektronicznej.
Odbiorca akceptuje uprzednio formę elektroniczną faktury na przesyłanie faktur w formie elektronicznej poprzez:
a) oświadczenie na piśmie;
b) oświadczenie w formie elektronicznej:
- opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym, albo
- poprzez wymianę danych elektronicznych EDI.
Jako że w rozporządzeniu mowa jest o cofnięciu akceptacji i skutkach tego cofnięcia od dnia nastepnego po dniu jego otrzymania przez wystawcę faktury (a nie w dacie określonej w oświadczeniu o cofnięciu), to należy uznać, że dopuszczalna jest wyłącznie akceptacja bezterminowa, na czas nieokreślony, tzn. do casu cofnięcia akceptacji przez odbiorcę faktur.
Faktury elektroniczne mogą być wystawiane i przesyłane najwcześniej od dnia następującego po dniu, w którym odbiorca faktury dokonał akceptacji. Rozporządzenie nie definiuje znaczenia zwrotu "dokonał akceptacji". W świetle art.61 kodeksu cywilnego będzie to chwila, w której wystawca faktury zapoznał się z treścią oświadczenia o akceptacji, a w przypadku wysłania drogą elektroniczną - kiedy mógł się zapoznać, tzn. gdy znalazło się np. w skrzynce e-mailowej wystawcy faktury. Jednak i tak przed zapoznaniem się z oświadczeniem w sprawie akceptacji wystawca faktury nie wystawi żadnej faktury w formie elektronicznej.
Odbiorca faktury może cofnąć swoją akceptację. W takim razie wystawca faktury traci prawo do wystawiania i przesyłania temu odbiorcy faktur w formie elektronicznej od następnego dnia, w którym otrzymal powiadomienie od odbiorcy o wycofaniu akceptacji.
Rozporządzenie ministra finansów nie określa formy, w jakiej można dokonać cofnięcia akceptacji. Może to być zatem dowolna forma, również ustna, lub fax czy e-mail (art. 60 Kodeksu cywilnego). Należy jednak zalecać forme pisemną z pokwitowaniem odbioru (z datą), albo list polecony za zwrotnym potwierdzeniem odbioru - oczywiście dla celów dowodowych.
akceptacja Możliwość wystawiania e-faktur jest niezmiernie istotnym czynnikiem pozwalającym na wydatne zmniejszenie kosztów prowadzonej działalności gospodarczej. Aby jednak tak się stało potencjalny odbiorca faktury musi wyrazić zgodę na ich wystawianie i przesyłanie w formie elektronicznej. Postępowanie takie określane jest mianem - "Akceptacji".

Odbiorca akceptuje uprzednio formę elektroniczną faktury na przesyłanie faktur w formie elektronicznej poprzez:

a) oświadczenie na piśmie;
b) oświadczenie w formie elektronicznej:
- opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym,
- poprzez wymianę danych elektronicznych EDI.

Faktury elektroniczne mogą być wystawiane i przesyłane najwcześniej od dnia następującego po dniu, w którym odbiorca faktury dokonał akceptacji. W świetle art.61 kodeksu cywilnego będzie to chwila, w której wystawca faktury zapoznał się z treścią oświadczenia o akceptacji, a w przypadku wysłania drogą elektroniczną - kiedy mógł się zapoznać, tzn. gdy znalazło się np. w skrzynce e-mailowej wystawcy faktury.

Przed zapoznaniem się z oświadczeniem w sprawie akceptacji wystawca faktury nie może wystawić żadnej faktury w formie elektronicznej.

Odbiorca faktury może cofnąć swoją akceptację. W takim przypadku wystawca faktury traci prawo do wystawiania i przesyłania temu odbiorcy faktur w formie elektronicznej od dnia następnego, w którym otrzymał powiadomienie od odbiorcy o wycofaniu akceptacji.

Art. 60 Kodeksu cywilnego na podstawie rozporządzenia Ministra Finansów nie określa formy, w jakiej można dokonać cofnięcia akceptacji. Może być ona dowolna, również ustna, e-mail. Należy jednak zalecać formę pisemną z pokwitowaniem odbioru wraz z datą, albo list polecony za potwierdzeniem odbioru.

Dodaj do:

Deli.cio.us Deli.cio.us    Digg Digg    reddit reddit    Facebook Facebook    Wykop Wykop    Gwar
Zmieniony: piątek, 15 stycznia 2010 13:48
 
Lojalność polskich klientów w czasie kryzysu PDF Drukuj Email
Wpisany przez krajewmac   
piątek, 15 stycznia 2010 10:50

klienci Według szerokiego grona ekspertów w dziedzinie ekonomii i finansów światowy kryzys gospodarczy dobiega końca. Warto więc przyjrzeć się jak w tym potencjalnie trudnym okresie radzili sobie rodzimi, polscy konsumenci.


Jak polski konsument radzi sobie w tzw. kryzysie? Szuka promocji, ale pozostaje lojalny - aż 1/3 Polaków stawia na markę. Dlaczego promocja to już codzienność, a teraz jest dobry czas na kupowanie? O tym, jak klienci stali się "panami sytuacji" i jakie formy promocji są w stanie zmienić ich przywiązanie do ulubionych marek czytamy w BTL Monitor 2009/2010 - corocznym raporcie ARC Rynek i Opinia.
W obecnej sytuacji gospodarczej, widać wyraźnie, że konsument w „kryzysie” jest wygranym. Wbrew pozorom, sytuacja „kryzysowa” nie oznacza pustek przy półkach sklepowych. Więcej, instynkt konsumenta nakazuje w czasie (rzeczywistego lub rozdmuchanego) kryzysu więcej wymagać od promocyjnych ofert. Aż 31% polskich konsumentów twierdzi, że teraz (tj. w 2009 roku) jest dobry czas na kupowanie, podczas gdy z tą opinią nie zgadza się zaledwie 21% badanych. To w kryzysie właśnie konsumenci sprawdzają formułę: „Klient – nasz Pan”. Kryzys dla polskich konsumentów stał się szansą.
Czy promocja traci na wyjątkowości? Z tegorocznej fali badania BTL Monitor można wnioskować, że różne formy promocji traktowane są przez konsumentów jak obowiązek, wymagana od producentów praktyka. Stają się „wbudowane” w produkt, czy usługę. Wyzwanie stanowi więc nie sama obecność promocji, ale jej forma.
W 2009 roku 14 % konsumentów na bieżąco śledziło oferty promocyjne i chętnie z nich korzystało, co w porównaniu do 2008 roku daje wzrost o 4%. Mniejszy jest też odsetek odpornych na promocje: obecnie 13% konsumentów twierdzi, że promocja zupełnie na nich nie działa – tymczasem w 2008 roku tak odpowiedziało nieco więcej, bo 16% respondentów.
"W roku spowolnienia gospodarczego Polacy chętniej i częściej poszukiwali promocji, ale różnice w zachowaniach, porównaniu z ubiegłymi latami, są raczej niewielkie i świadczą bardziej o „zakupowym sprycie”, niż o nagłej i zdecydowanej konieczności zaciskania pasa. Spowolnienie umocniło, nie osłabiło pozycję konsumenta – w przypadku poszukiwania promocji mówimy więc raczej o korzystaniu z sytuacji niż zmianie nawyków zakupowych" – komentuje Marzena Białasek, koordynatorka badania, ARC Rynek i Opinia.
Dzieląc polskich konsumentów według ich nastawienia do promocji w 2009 roku, widać, że najsilniejszą grupę stanowią "Stawiający na markę", lojalni konsumenci oraz tzw. "Pionierzy" – którzy lubią eksperymentować, ale cenią jakość produktów, poszukują ulubionych marek i dzielą się opiniami o nich w swoim środowisku. Prawdziwi "Poszukiwacze promocji", którzy kierują się podczas zakupów nie przywiązaniem do marki, a impulsem, to ¼ badanych Polaków. Z badania więc wynika, że lojalność staje się mocną stroną polskich konsumentów, nawet w obliczu spowolnienia gospodarczego.
„Słyszę o kryzysie, chcę płacić mniej”– tak wydają się myśleć uczestnicy tegorocznego badania uznając okresowe obniżki cen za najbardziej atrakcyjną formę promocji w większości branż. Ale już gdy zestawimy te deklaracje z informacjami na temat stosunku do promocji i optymizmu konsumentów, widzimy, że promocje cenowe nie muszą być dla firm optymalną odpowiedzią... Wzrost znajomości działań nastawionych na tzw. sprzedaż pakietową czy zwiększoną ilość produktu pokazuje, że promocje pozwalające utrzymać wielkość sprzedaży i poziom cen mogą być właściwą drogą zarówno dla firm, jak i konsumentów" – dodaje Marzena Białasek.
Z badania BTL Monitor wynika, że na wagę złota jest więc lojalność, która w przypadku polskich konsumentów „dojrzewa” – choć liczba uczestników programów lojalnościowych maleje, aż 1/3 ich stałych uczestników trwa przy nich od ponad 5 lat. Wyraźnie na popularności w 2009 roku straciły tradycyjne konkursy promocyjne i loterie – jeśli nie zaskakują konsumenta niczym nowym, stają się coraz mniej pożądaną formą promocji. Mijający rok był też czasem znacząco mniejszego uczestnictwa w eventach – zapewne ze względu na budżetowe cięcia komercyjnych organizatorówW roku spowolnienia gospodarczego Polacy chętniej i częściej poszukiwali promocji, ale różnice zachowania w  porównaniu z ubiegłymi latami, były raczej niewielkie i świadczą bardziej o instynkcie klienta, niż o nagłej i zdecydowanej konieczności zaciskania pasa. Spowolnienie umocniło, nie osłabiło pozycję konsumenta
Aż 31% z nich uznało, iż był to dobry czas na kupowanie. Klienci stali się bardziej wymagający, świadomi swych wyborów. Kryzys gospodarczy kojarzył nam się bardziej ze sposobnością płacenia mniejszych kwot za określone towary bądź usługi, niż ograniczenia wydatków z tym związanych.

Różne formy promocji traktowane były przez konsumentów jak obowiązek, wymagana od producentów praktyka. Stając się niejako elementem danego produktu, czy usługi. Wyzwanie stanowiła więc nie sama obecność promocji, ale jej forma.

Zatem wzrost znajomości działań nastawionych na tzw. sprzedaż pakietową czy zwiększoną ilość produktu pokazał, że promocje pozwalające utrzymać wielkość sprzedaży i poziom cen mogą być właściwą drogą zarówno dla firm, jak i konsumentów.

W 2009 roku 14 % konsumentów na bieżąco śledziło oferty promocyjne i chętnie z nich korzystało, co w porównaniu do 2008 roku daje wzrost o 4%. Mniejszy jest też odsetek odpornych na promocje: obecnie 13% konsumentów twierdzi, że promocja zupełnie na nich nie działa – tymczasem w 2008 roku tak odpowiedziało nieco więcej, bo 16% respondentów.

Na wagę złota jest więc lojalność, która w przypadku polskich konsumentów stała się czynnikiem dość istotnym. Najsilniejszą grupę w tym przypadku stanowią klienci wybierający określoną markę produktów. Ci przedsiębiorcy, których działania były nastawione przede wszystkim na utrzymanie stałego grona odbiorców, dostosowanie się do bardziej wysublimowanych potrzeb swych klientów wyraźnie zyskali. Lojalność nawet w obliczu spowolnienia gospodarczego stała się mocną stroną polskich konsumentów.

Dodaj do:

Deli.cio.us Deli.cio.us    Digg Digg    reddit reddit    Facebook Facebook    Wykop Wykop    Gwar
Zmieniony: piątek, 15 stycznia 2010 12:21
 
Polski konsument wie czego chce PDF Drukuj Email
Wpisany przez krajewmac   
piątek, 15 stycznia 2010 08:58
Z badań przeprowadzonych w ramach 3. edycji konkursu Mistrz Handlu i Usług MasterCard 2009 wynika, że oprócz atrakcyjnych cen, Polacy coraz częściej oczekują od punktów handlowo-usługowych również szerokiego asortymentu i miłej obsługi. Analiza wyników pozwoliła także na przygotowanie segmentacji postaw konsumenckich, z której wynika m.in., że co trzeci polski konsument (34%) to poszukiwacz niskich cen, a co piąty (19%) to poszukiwacz przyjaznych miejsc.
„Nasze badania potwierdzają fakt, iż jakość obsługi i bogata oferta, opakowane w korzystną cenę, to klucze do sukcesu w handlu. Większość z badanych sieci już wie, że dobrze obsłużony, zadowolony z zakupów klient, to najskuteczniejszy rzecznik marki. [...]” – komentuje wyniki badania Paweł Rychliński, dyrektor generalny Przedstawicielstwa MasterCard Europe w Polsce.
Badanie potwierdza też wzrost znaczenia e-handlu. Nieco częściej niż co trzeci respondent (37%) potwierdził, że w ostatnim czasie korzystał z portali aukcyjnych. Co istotne w przeważającej większości było to Allegro (36% wskazań), a za nim ebay (7%) i aukcje24.pl (6%). Portal Allegro.pl został niekwestionowanym zwycięzcą kategorii „Moje E-Zakupy”, uzyskując bezkonkurencyjnie najlepsze oceny we wszystkich badanych wymiarach. Wśród pozostałych najlepiej wypada Empik.com, a następnie Świat Książki oraz Ceneo. Serwisy Opony.com oraz Notebooki.pl, choć ogólnie wysoko oceniane, nie wyróżniły się w ocenach cząstkowych. 16% respondentów potwierdziło przy tym korzystanie z onlinowych porównywarek cenowych, najczęściej wybierając Ceneo (11% wskazań).
Wyniki tegorocznego badania pokazują, że mimo zawirowań ekonomicznych, Polacy pozostają wierni swoim przyzwyczajeniom. Wyraźnie widać też, że rośnie w naszym kraju zainteresowanie usługami, a warto pamiętać, że według prognoz Komisji Europejskiej, do 2015 r. w sektorze usługowym stworzonych zostanie nawet do 100 tys. nowych miejsc pracy.
swiadomy_konsument Klienci w Polsce są coraz bardziej wymagającymi partnerami w swych relacjach z usługodawcami oraz handlowymi sieciami sprzedaży. Z badań przeprowadzonych w ramach III edycji konkursu Mistrz Handlu i Usług MasterCard podsumowującej rok 2009 wynika, że oprócz atrakcyjnych cen, Polacy w sposób świadomy oczekują również szerokiego asortymentu i miłej obsługi.

Analiza wyników pozwoliła także na przygotowanie segmentacji postaw konsumenckich, z której wynika m.in., że co trzeci polski konsument (34%) to poszukiwacz niskich cen, a co piąty (19%) to poszukiwacz przyjaznych miejsc.

„Nasze badania potwierdzają fakt, iż jakość obsługi i bogata oferta, opakowane w korzystną cenę, to klucze do sukcesu w handlu. Większość z badanych sieci już wie, że dobrze obsłużony, zadowolony z zakupów klient, to najskuteczniejszy rzecznik marki. [...]” – komentuje wyniki badania Paweł Rychliński, dyrektor generalny Przedstawicielstwa MasterCard Europe w Polsce.

Badanie potwierdza też wzrost znaczenia e-handlu. Nieco częściej niż co trzeci respondent (37%) potwierdził, że w ostatnim czasie korzystał z portali aukcyjnych. Co istotne w przeważającej większości było to Allegro (36% wskazań), a za nim ebay (7%) i aukcje24.pl (6%). Portal Allegro.pl został niekwestionowanym zwycięzcą, uzyskując bezkonkurencyjnie najlepsze oceny we wszystkich badanych wymiarach.

Wśród pozostałych najlepiej wypada Empik.com, a następnie Świat Książki oraz Ceneo. Serwisy Opony.com oraz Notebooki.pl, choć ogólnie wysoko oceniane, nie wyróżniły się w ocenach cząstkowych. 16% respondentów potwierdziło przy tym korzystanie z onlinowych porównywarek cenowych, najczęściej wybierając Ceneo (11% wskazań).

Wyniki tegorocznego badania pokazują, że mimo zawirowań ekonomicznych, Polacy pozostają wierni swoim przyzwyczajeniom. Wyraźnie widać też, że rośnie w naszym kraju zainteresowanie usługami, a warto pamiętać, że według prognoz Komisji Europejskiej, do 2015 r. w sektorze usługowym stworzonych zostanie nawet do 100 tys. nowych miejsc pracy.

Dodaj do:

Deli.cio.us Deli.cio.us    Digg Digg    reddit reddit    Facebook Facebook    Wykop Wykop    Gwar
Zmieniony: piątek, 15 stycznia 2010 09:49
 
Niebezpieczeństwa zakupów w sieci PDF Drukuj Email
Wpisany przez krajewmac   
czwartek, 14 stycznia 2010 15:50
Z pozoru niewinna wizyta w Sieci może jednak pociągnąć za sobą bardzo bolesne konsekwencje. Dlatego troszcząc się o swój materialny dobytek, trzeba dbać także o bezpieczeństwo w wirtualnym świecie, gdzie zagrożenia są równie szkodliwe jak w rzeczywistości.
Jak wskazują raporty, w przeciągu ostatniej dekady nastąpił gwałtowny wzrost zagrożeń występujących w Internecie. O ile jeszcze rok 2007 był względnie spokojny, o tyle już w pierwszym półroczu bieżącego roku, odnotowano kilkukrotny wzrost niebezpiecznego oprogramowania krążącego w Sieci.
W Polsce z internetowych sklepów średnio korzysta około 36% internautów. Stanowią oni jedną z grup, spośród której hakerzy wybierają ofiary swoich ataków. Przeglądając serwisy aukcyjne czy odwiedzając sklepy online, niejednokrotnie pod wpływem chwili podejmujemy decyzję o kupnie towaru. Beztrosko wpisujemy swoje dane personalne oraz numer karty kredytowej i nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właśnie w tym momencie staliśmy się ofiarą ataku cyberzłodziei. Hakerzy kontrolując i monitorując nasze działania w Sieci, są w stanie uzyskać nie tylko dane, które pozwolą zidentyfikować klienta, ale także umożliwią dostęp np. do konta w banku internetowym.
By zakupy dokonywane przez Internet były całkowicie bezpieczne, bezwzględnie należy pamiętać o dokładnym i skutecznym zabezpieczeniu swojego komputera. Działanie programów antywirusowych polega na nieustannym kontrolowaniu i sprawdzaniu, jakie pakiety informacji przedostają się na komputer. Blokują one dostęp szkodliwego oprogramowania oraz chronią przed działaniem hakerów. Dodatkowe wzmocnienie w postaci firewall blokuje szkodliwe połączenia przychodzące spoza sieci oraz zabezpiecza komputer przed nieautoryzowanym dostępem z zewnątrz. „Ściana ogniowa” zapobiega też rozprzestrzenianiu SPAM-u, blokując odwołania generowane z jednego adresu IP.
Na działanie groźnych programów nie są już tylko narażeni użytkownicy Windowsa. Linux oraz Macintosh uznawane do tej pory za bezpieczne systemy operacyjne, również doczekały się szkodliwego oprogramowania, tworzonego specjalnie pod te aplikacje. Na niebezpieczne działania hakerów narażeni są również właściciele sklepów internetowych. Korzystając z darmowych aplikacji i gotowych szablonów ściągniętych z Sieci, nieświadomie pobierają złośliwe oprogramowanie, które pozwala cyberzłodziejowi włamać się do serwisu i dowolnie zarządzać jego treścią. Często wina leży także po stronie błędów, celowo umieszczanych w skryptach PHP, które ułatwiają hakerom złamanie i tak słabych zabezpieczeń aplikacji.
Niebezpieczenstwo W życiu codziennym staramy się wykazywać należytym rozsądkiem i ostrożnością. Jednak już korzystając z Internetu kierujemy się irracjonalną wręcz beztroską. Powodowani jesteśmy złudnym poczuciem bezpieczeństwa, a konsekwencje takiej postawy mogą być bardzo dotkliwe. Dlatego troszcząc się o swój materialny dobytek, trzeba dbać także o bezpieczeństwo w wirtualnym świecie, gdzie zagrożenia są równie szkodliwe jak w rzeczywistości.

W Polsce z internetowych sklepów średnio korzysta około 36% internautów. Stanowią oni jedną z grup, spośród której hakerzy wybierają ofiary swoich ataków. Przeglądając serwisy aukcyjne czy odwiedzając sklepy online, niejednokrotnie pod wpływem chwili podejmujemy decyzję o kupnie towaru.

Beztrosko wpisujemy swoje dane personalne oraz numer karty kredytowej i nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właśnie w tym momencie staliśmy się ofiarą ataku cyberzłodziei. Hakerzy kontrolując i monitorując nasze działania w Sieci, są w stanie uzyskać nie tylko dane, które pozwolą zidentyfikować klienta, ale także umożliwią dostęp np. do konta w banku internetowym.

By zakupy dokonywane przez Internet były całkowicie bezpieczne, bezwzględnie należy pamiętać o dokładnym i skutecznym zabezpieczeniu swojego komputera. Działanie programów antywirusowych polega na nieustannym kontrolowaniu i sprawdzaniu, jakie pakiety informacji przedostają się przez nasz komputer.

Blokują one dostęp szkodliwego oprogramowania oraz chronią przed działaniem hakerów. Dodatkowe wzmocnienie w postaci firewall blokuje szkodliwe połączenia przychodzące spoza sieci oraz zabezpiecza komputer przed nieautoryzowanym dostępem z zewnątrz.

Na niebezpieczne działania hakerów narażeni są również właściciele sklepów internetowych. Korzystając z darmowych aplikacji i gotowych szablonów ściągniętych z Sieci, nieświadomie pobierają złośliwe oprogramowanie, które pozwala cyberzłodziejowi włamać się do serwisu i dowolnie zarządzać jego treścią.

Pamiętajmy, iż wszystkie działania podjęte przez nas w Internecie nie pozostają bez konsekwencji. Ślady naszej wirtualnej obecności są zawarte niemal wszędzie i z dużym powodzeniem mogą zostać wykorzystane przeciw nam. Dlatego starajmy się rozważnie korzystać z coraz to nowszych środków komunikacji elektronicznej.

Dodaj do:

Deli.cio.us Deli.cio.us    Digg Digg    reddit reddit    Facebook Facebook    Wykop Wykop    Gwar
Zmieniony: czwartek, 14 stycznia 2010 16:36
 
Charakterystyka polskich e-sklepów PDF Drukuj Email
Wpisany przez krajewmac   
czwartek, 14 stycznia 2010 14:44
Jakie formy marketingu wykorzystują sklepy internetowe, by skutecznie sprzedać produkt?
W Polsce istnieje już ponad 7 tys. sklepów internetowych. Ponad jedna trzecia badanych prowadzi sprzedaż w sieci od dwóch do pięciu lat, a dłużej niż pięć lat działa już prawie co szósty sklep. Na polskim rynku e-commerce wciąż dominują małe firmy. W ubiegłym roku prawie dwie trzecie ankietowanych zatrudniało jednego bądź dwóch pracowników.
Oczywiście, wiele firm oprócz Internetu wykorzystuje też inne kanały sprzedaży. Prawie trzy czwarte badanych w 2008 roku prowadziło sprzedaż na aukcjach, a około 40% wśród innych kanałów wymieniło sprzedaż hurtową i sklepy tradycyjne. Ciekawostką jest, że już prawie połowa polskich sklepów internetowych obsługuje zamówienia zagraniczne.
Z upływem lat firmy działające na polskim rynku internetowym poprawiają swoje wyniki finansowe. Choć nieco ponad 50% badanych to sklepy, których sprzedaż netto w ubiegłym roku nie przekroczyła 100 tys. zł, prawie 10% mogło się już pochwalić przychodami rzędu 1-5 mln zł, a niecałe 5% miało obroty większe niż 10 mln zł.
W 2008 r. przychody ankietowanych sklepów wzrosły średnio o 33,8% w stosunku do roku poprzedniego, jednak pierwsza połowa bieżącego roku charakteryzowała się już niższą dynamiką sprzedaży. Obroty wzrosły średnio o 24% w porównaniu do analogicznego okresu 2008 r., a prawie jedna czwarta badanych przyznała się do spadku przychodów.
Czy polskie sklepy internetowe są rentowne? Prawie trzy czwarte respondentów deklaruje, że ich sklepy osiągnęły w ubiegłym roku zysk netto. Ankietowani poprawili swoje wyniki średnio o 24% w stosunku do 2007 r.
Niezwykle ważne są też wydatki na marketing. Jak się okazuje roczny budżet marketingowy 80% badanych sklepów nie przekroczył 25 tys. zł, ale prawie 5% przeznaczyło na ten cel więcej niż 250 tys. zł.
Wśród najczęściej wykorzystywanych form marketingu wskazywano przede wszystkim pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych, obecność w porównywarkach cen oraz promocję sprzedaży. Najmniej popularne okazały się działania PR, programy partnerskie oraz marketing szeptany i wirusowy.
Ponad jedna trzecia ankietowanych korzystała w ubiegłym roku z zakupionego oprogramowania do obsługi sklepu, a nieco mniej niż jedna czwarta - z systemów open source.
Podane informacje o strukturze polskich sklepów internetowych są dobrą prognozą na dalsze lata, gdyż sprzedaż internetowa wciąż tworzy nowe perspektywy na przyszłość.
polski_sklep_internet Zdecydowana większość polskich sklepów internetowych to firmy niewielkie. Jednak to nie przesądza o ich pozycji na rynku. Najcenniejszym kapitałem jaki może znajdować się posiadaniu takiej firmy, a zwłaszcza e-sklepu jest jego operatywność i pomysłowość. Zdaje się, że polskim firmom żadnej z tych cech nie brakuje.

W Polsce istnieje już ponad 7 tys. sklepów internetowych. Ponad jedna trzecia prowadzi sprzedaż w sieci od dwóch do pięciu lat, a dłużej niż pięć lat działa już prawie co szósty sklep. Na polskim rynku e-commerce wciąż dominują małe firmy. W ubiegłym roku prawie dwie trzecie z nich zatrudniało jednego bądź dwóch pracowników.

Oczywiście, wiele firm oprócz Internetu wykorzystuje też inne kanały sprzedaży. Prawie trzy czwarte prowadziło sprzedaż na aukcjach, a około 40% wśród innych kanałów wymieniło sprzedaż hurtową i sklepy tradycyjne. Ciekawostką jest, że już prawie połowa polskich sklepów internetowych obsługuje zamówienia zagraniczne.

Z upływem lat firmy działające na polskim rynku internetowym poprawiają swoje wyniki finansowe. Choć nieco ponad 50% to sklepy, których sprzedaż netto w ubiegłym roku nie przekroczyła 100 tys. zł, to prawie 10% mogło się już pochwalić przychodami rzędu 1-5 mln zł, a niecałe 5% miało obroty większe niż 10 mln zł.

Widać więc, iż polscy przedsiębiorcy dostrzegli szansę rozwoju jaką niesie za sobą forma handlu elektronicznego. Choć większość polskich sklepów internetowych jest niewielka potrafi się odnaleźć istotnie zaznaczając swoją obecność w wirtualnej rzeczywistości, gdzie przychody z prowadzonej działalności są już wyraźnie namacalne.

Dodaj do:

Deli.cio.us Deli.cio.us    Digg Digg    reddit reddit    Facebook Facebook    Wykop Wykop    Gwar
Zmieniony: piątek, 15 stycznia 2010 14:28
 
Hosting plików w Google Docs PDF Drukuj Email
Wpisany przez krajewmac   
czwartek, 14 stycznia 2010 14:16
Biurowa usługa Google już niebawem będzie umożliwiała przechowywanie różnych plików (nie tylko dokumentów) na serwerach Google. Jednocześnie zostanie zwiększony limit wielkości wgrywanych plików. Firmy będą mogły korzystać z dodatkowych aplikacji synchronizujących dane w Google Docs z danymi na komputerze.
Vijay Bangaru na blogu Google ogłosił, że możliwość dodawania plików wszystkich typów do Google Docs zostanie wprowadzona w ciągu kilku tygodni. W ten sposób użytkownicy otrzymają miejsce do przechowywania wszystkich kluczowych plików.
Google Docs będzie teraz przyjmować pliki o wielkości do 250 MB. Każdy użytkownik może wykorzystać do 1 GB miejsca. Pozwoli to na przechowywanie np. dużych plików graficznych lub archiwów ZIP. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Google ułatwiło zarządzanie plikami, dodając m.in. współdzielone foldery, co pozwala na udostępnienie plików np. członkom grupy roboczej.
Nowe możliwości mogą mieć szczególne znaczenie dla firm, które dodatkowo mogą użyć Google Documents List Data API, aby wgrywać wiele plików jednocześnie. Firmy mogą też zakupić aplikacje od firm trzecich, które zsynchronizują ich zasoby z Google Docs. Jedną z takich aplikacji jest Memeo Connect for Google Apps – program desktopowy ułatwiający dostęp do Google Docs i synchronizację przesłanych plików z różnymi komputerami.
Inne polecane przez Google aplikacje to Syncplicity (oferuje zautomatyzowane tworzenie kopii zapasowych w Google Docs) oraz Manymoon (projekt online będący platformą zarządzania ułatwiającą organizację i dzielenie się dokumentami, także przy pomocy Google Docs).
W przeszłości spodziewano się już, że Google uruchomi usługę hostingu plików. Przewidywano pojawienie się usług o nazwie MyStuff lub Gdrive. Teraz jednak wygląda na to, że firmie bardziej zależało na połączeniu usługi hostingu właśnie z dokumentami. W ten sposób przedsiębiorstwa wykupujące miejsce na serwerze Google mogą je wykorzystać bardziej uniwersalnie. Raczej nie wygląda na to, aby Google chciało konkurować z serwisami specjalizującymi się w hostingu plików użytkowników indywidualnych.
google_docs_logo Biurowa usługa Google już niebawem będzie umożliwiała przechowywanie różnych plików (nie tylko dokumentów) na serwerach Google. Jednocześnie zostanie zwiększony limit wielkości wgrywanych plików. Firmy będą mogły korzystać z dodatkowych aplikacji synchronizujących dane w Google Docs z danymi na komputerze.

Vijay Bangaru na blogu Google ogłosił, że możliwość dodawania plików wszystkich typów do Google Docs zostanie wprowadzona w ciągu kilku tygodni. W ten sposób użytkownicy otrzymają miejsce do przechowywania wszystkich kluczowych plików.

Google Docs będzie teraz przyjmować pliki o wielkości do 250 MB. Każdy użytkownik może wykorzystać do 1 GB miejsca. Pozwoli to na przechowywanie np. dużych plików graficznych lub archiwów ZIP. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Google ułatwiło zarządzanie plikami, dodając m.in. współdzielone foldery, co pozwala na udostępnienie plików np. członkom grupy roboczej.

Nowe możliwości mogą mieć szczególne znaczenie dla firm, które dodatkowo mogą użyć Google Documents List Data API, aby wgrywać wiele plików jednocześnie. Firmy mogą też zakupić aplikacje od firm trzecich, które zsynchronizują ich zasoby z Google Docs. Jedną z takich aplikacji jest Memeo Connect for Google Apps – program desktopowy ułatwiający dostęp do Google Docs i synchronizację przesłanych plików z różnymi komputerami.

Inne polecane przez Google aplikacje to Syncplicity (oferuje zautomatyzowane tworzenie kopii zapasowych w Google Docs) oraz Manymoon (projekt online będący platformą zarządzania ułatwiającą organizację i dzielenie się dokumentami, także przy pomocy Google Docs).

W przeszłości spodziewano się już, że Google uruchomi usługę hostingu plików. Przewidywano pojawienie się usług o nazwie MyStuff lub Gdrive. Teraz jednak wygląda na to, że firmie bardziej zależało na połączeniu usługi hostingu właśnie z dokumentami.
W ten sposób przedsiębiorstwa wykupujące miejsce na serwerze Google mogą je wykorzystać bardziej uniwersalnie. Raczej nie wygląda na to, aby Google chciało konkurować z serwisami specjalizującymi się w hostingu plików użytkowników indywidualnych.

Źródło: DI

Dodaj do:

Deli.cio.us Deli.cio.us    Digg Digg    reddit reddit    Facebook Facebook    Wykop Wykop    Gwar
Zmieniony: czwartek, 14 stycznia 2010 14:35
 


Strona 1 z 35

Zobacz firmy na mapie

Najnowsze posty na Forum

Ostatnio zarejestrowani

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu znajdującego się w serwise!

Ścieżka

Start Przydatne informacje